Archive for Marzec, 2010

mar
19

Było już o koncercie Lao Che w kilku słowach, a teraz, żeby nie być tylko gołosłowną…;))) przedstawiam kilka fotek z koncertu:

… bez spięcia… Read more »

Po lao się!

mar
15

Czasami cierpliwość popłaca… Tak było również w przypadku ostatnich dokonań Lao Che pod szyldem Prąd stały/Prąd zmienny. Początkowo chciałam najnowszą płytę zrecenzować, ale po pierwszym przesłuchaniu nowego albumu długo targały mną sprzeczne uczucia, postanowiłam więc przeczekać… (uczynili to za mnie inni lepsi;) np. tutaj) Czekałam więc… dni siedem, a ósmy okazał się wieczny! ;) Muszę przyznać, że do najnowszego krążka podeszłam bardzo sceptycznie, może po prostu wystraszyłam się tej całej elektroniki, której obecność zwiastował już przecież sam tytuł Prąd stały… Ale – jak już nadmieniłam na początku – niektóre sprawy wymagają cierpliwości, a płyty – kilkakrotnego przesłuchania. I jeśli po tych wszystkich przesłuchaniach nie wydobędziemy z albumu tego „czegoś”, to już więcej po niego nie sięgniemy. A tymczasem… słucham sobie właśnie po raz wtóry Prądu… i nie ma spięcia! Read more »

Relacja z rebelii

mar
3

… i było sobie Rebellion Tour… Do klubu Madness przybyłam we wtorkowy wieczór (23 lutego 2010) z delikatnym opóźnieniem, bo około godziny 19 (koncert „ruszył” o 18.30), ale na szczęście zdążyłam jeszcze zobaczyć i usłyszeć warszawiaków z Unquadium, którzy zagrali jako pierwsi. Muzyka, jaką tworzy wspomniany zespół, to – powiedzmy ogólnie – melodyjny death metal (chociaż wpływ innych gatunków również jest słyszalny), ale jako że sama szufladkowania nie lubię, może nie będę drążyć tematu gatunku. Dobra muzyka ma przede wszystkim spełniać funkcję movere, czyli ma poruszać (w każdym razie ja odbieram muzykę w takich kategoriach), nic tak bowiem nie wpływa bezpośrednio na emocje, jak właśnie szereg dźwięków stanowiących utwór muzyczny. I muzykom z Unquadium to movere właśnie się udaje. Read more »