<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Aśka poleca Ci</title>
	<atom:link href="http://polecaci.pl/aska/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://polecaci.pl/aska</link>
	<description>Kulturalnie i do rzeczy o muzyce, książkach i inszych inspiracjach</description>
	<lastBuildDate>Mon, 10 May 2010 15:02:35 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Maj dla dźwiękożerców</title>
		<link>http://polecaci.pl/aska/2010/05/10/maj-dla-dzwiekozercow/</link>
		<comments>http://polecaci.pl/aska/2010/05/10/maj-dla-dzwiekozercow/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 May 2010 15:02:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>aska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólna]]></category>
		<category><![CDATA[koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Juwenalia 2010]]></category>
		<category><![CDATA[Wrocław]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polecaci.pl/aska/?p=172</guid>
		<description><![CDATA[Kwiecień nie był zdecydowanie „moim” miesiącem, jeżeli chodzi o koncerty i insze imprezy kulturalne.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="text-align: justify">Kwiecień nie był zdecydowanie „moim” miesiącem,  jeżeli chodzi o koncerty i insze imprezy kulturalne. Rzecz jasna, dużo się działo tu i ówdzie, wszystkie imprezy odbyły się jednak bez mojego udziału. Ale obiecuję prawdziwą poprawę, już niebawem;) Aktualny miesiąc będzie bowiem obfitował w koncerty, a jakże! W wielu miastach, zwłaszcza „akademickich” ruszają bowiem juwenalia (gdzieniegdzie zwane bachanaliami tudzież innymi „aliami”), a te – jak wiadomo – bez koncertów ani rusz.</p>
<p style="text-align: justify">Seria takich koncertów odbyła się na przykład w miniony weekend (7–8  maja) we Wrocławiu. Zagrał tradycyjnie Kult, było też Pogodno, a miłośnicy starego dobrego rocka  (z domieszką innych wpływów muzycznych) mogli posłuchać i zobaczyć Wojciecha Waglewskiego i Voo Voo (niektórzy po raz pierwszy). Pola Marsowe znowu zadrżały pod naporem basu, natomiast sam mars mógł  się pojawić jedynie na obliczach mieszkańców okolicznych osiedli, którzy jednak wolą spokojny żywot, bez przytupu. No cóż, muszą pogodzić się takowi z faktem, że „młodość musi się wyszaleć”.</p>
<p style="text-align: justify">To dopiero początek majowych imprez, już za kilka dni bowiem przez Pola Marsowe przetoczą się kolejne dźwięki, które wygenerują z siebie kapele, jakich nie trzeba nikomu przedstawiać. W najbliższy czwartek (13 maja) zagrają między innymi takie sławy jak T.Love, Paprika Korps czy Habakuk, a także Hope i Bethel, natomiast dzień później będzie można wziąć udział w prawdziwej folkowej sjeście, na scenie pojawią się bowiem Kapela Ze Wsi Warszawa, Carrantuohill, Rei Ceballo y Calle Sol, Afro Carnaval,  Beltaine czy Balkan Sevdah.</p>
<p style="text-align: justify">Dobrą wiadomością (szczególnie dla biednych studentów;) może być również fakt, że wstęp na wspomniane imprezy jest zupełnie bezpłatny. Niebawem więcej informacji (fotorelacja niewykluczona) o nadmienionych koncertach;)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polecaci.pl/aska/2010/05/10/maj-dla-dzwiekozercow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title></title>
		<link>http://polecaci.pl/aska/2010/03/19/124/</link>
		<comments>http://polecaci.pl/aska/2010/03/19/124/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Mar 2010 14:59:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>aska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ogólna]]></category>
		<category><![CDATA[koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[Lao Che]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polecaci.pl/aska/?p=124</guid>
		<description><![CDATA[Było już o koncercie Lao Che w kilku słowach, a teraz, żeby nie być tylko gołosłowną...;))) przedstawiam kilka fotek  z koncertu, który odbył się we wrocławskim klubie Alibi, pewnego marcowegowieczoru Anno Domini 2010:]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">Było już o koncercie Lao Che w kilku słowach, a teraz, żeby nie być tylko gołosłowną&#8230;;))) przedstawiam kilka fotek z koncertu:</p>
<p><a href="http://polecaci.pl/aska/files/2010/03/4.22.jpeg"><img class="alignnone size-full wp-image-129" title="4.2" src="http://polecaci.pl/aska/files/2010/03/4.22.jpeg" alt="" width="504" height="368" /></a></p>
<p>&#8230; bez spięcia&#8230;<span id="more-124"></span></p>
<p><a href="http://polecaci.pl/aska/files/2010/03/61.jpeg"><img class="alignnone size-full wp-image-135" title="6" src="http://polecaci.pl/aska/files/2010/03/61.jpeg" alt="" width="386" height="523" /></a></p>
<p>Krojc dostojny&#8230;</p>
<p><a href="http://polecaci.pl/aska/files/2010/03/121.jpeg"><img class="alignnone size-full wp-image-137" title="12" src="http://polecaci.pl/aska/files/2010/03/121.jpeg" alt="" width="384" height="549" /></a></p>
<p>Żubrowe &#8222;populres uber alles&#8221;;)</p>
<p><a href="http://polecaci.pl/aska/files/2010/03/13.jpeg"><img class="alignnone size-full wp-image-138" title="13" src="http://polecaci.pl/aska/files/2010/03/13.jpeg" alt="" width="347" height="436" /></a></p>
<p>&#8230; i to napięcie na twarzy Spiętego&#8230;</p>
<p><a href="http://polecaci.pl/aska/files/2010/03/17.1.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-155" title="17.1" src="http://polecaci.pl/aska/files/2010/03/17.1.jpg" alt="" width="582" height="437" /></a></p>
<p>było jednak jakieś zwarcie?</p>
<p><a href="http://polecaci.pl/aska/files/2010/03/4.1.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-159" title="4.1" src="http://polecaci.pl/aska/files/2010/03/4.1.jpg" alt="" width="564" height="434" /></a></p>
<p>dzika zaduma na twarzy Wieży&#8230;</p>
<p><a href="http://polecaci.pl/aska/files/2010/03/18.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-161" title="18" src="http://polecaci.pl/aska/files/2010/03/18.jpg" alt="" width="560" height="318" /></a></p>
<p>i dzikie tłumy;)))</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polecaci.pl/aska/2010/03/19/124/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po lao się!</title>
		<link>http://polecaci.pl/aska/2010/03/15/po-lao-sie/</link>
		<comments>http://polecaci.pl/aska/2010/03/15/po-lao-sie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Mar 2010 15:26:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>aska</dc:creator>
				<category><![CDATA[koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[Lao Che]]></category>
		<category><![CDATA[Prąd stały/Prąd zmienny]]></category>
		<category><![CDATA[Wrocław]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polecaci.pl/aska/?p=119</guid>
		<description><![CDATA[Czasami cierpliwość popłaca... Tak było również w przypadku ostatnich dokonań Lao Che pod szyldem Prąd stały, prąd zmienny. Początkowo chciałam najnowszą płytę zrecenzować, ale po pierwszym przesłuchaniu nowego albumu długo targały mną sprzeczne uczucia, postanowiłam więc przeczekać...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="text-align: justify">Czasami cierpliwość popłaca&#8230; Tak było również w przypadku ostatnich dokonań <a href="http://www.laoche.art.pl/">Lao Che</a> pod szyldem <em>Prąd stały/Prąd zmienny</em>. Początkowo chciałam najnowszą płytę zrecenzować, ale po pierwszym przesłuchaniu nowego albumu długo targały mną sprzeczne uczucia, postanowiłam więc przeczekać&#8230; (uczynili to za mnie inni lepsi;) np. <a href="http://www.rockmetal.pl/recenzje/lao.che-prad.staly.prad.zmienny.html#comment">tutaj</a>) Czekałam więc&#8230; dni siedem, a ósmy okazał się wieczny! <img src='http://polecaci.pl/aska/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Muszę przyznać, że do najnowszego krążka podeszłam bardzo sceptycznie, może po prostu wystraszyłam się tej całej elektroniki, której obecność zwiastował już przecież sam tytuł <em>Prąd stały</em>&#8230; Ale – jak już nadmieniłam na początku – niektóre sprawy wymagają cierpliwości, a płyty – kilkakrotnego przesłuchania. I jeśli po tych wszystkich przesłuchaniach nie wydobędziemy z albumu tego „czegoś”, to już więcej po niego nie sięgniemy. A tymczasem&#8230; słucham sobie właśnie po raz wtóry <em>Prądu&#8230;</em> i nie ma spięcia!<span id="more-119"></span></p>
<p style="text-align: justify">A kilka dni temu, dokładnie we środę 10 marca, pomknęłam sobie na koncert Lao Che, by przekonać się, jak też nowy materiał muzyczny objawi się na scenie. Przed zakupem biletu na ów koncert zastanawiałam się, czy aby na pewno chcę się znaleźć na TYM koncercie, ale jako że jest to dla mnie niezwykle ważna kapela, którą bardzo cenię od początku jej działalności (czyli od <em>Guseł)</em>, nie mogłam sobie tak zwyczajnie „odpuścić”. Zawiodła mnie do wrocławskiego klubu również zwykła ciekawość, każdy bowiem koncert Lao Che to szansa na usłyszenie utworów w zupełnie nowych aranżacjach, czego nie doświadczymy wałkując w kółko krążek z nagraniami. Wiadomo, że co studyjne – perfekcyjne, ale koncertowe jest z pewnością niepowtarzalne. I cóż&#8230; nie zawiodłam się i tym razem.</p>
<p style="text-align: justify">Koncert zaczął się <em>Historią stworzenia</em>, czyli utworem rozpoczynającym album „z prądem”. Nie ukrywam, że jest to jeden z moich ulubionych kawałków z najnowszej płyty. Podoba mi się zwłaszcza ten jazzujący klimat, który „na żywo” zrobił na mnie jeszcze większe wrażenie. Później popłynęły dźwięki z <em>Powstania Warszawskiego</em>, które chyba ruszają każdego (rym przypadkowy), tłumy przybyłe na ten koncert również zostały poruszone, zakotłowało pod sceną, zawrzało od emocji.. Reakcje na utwory ze wspomnianego albumu zawsze są bardzo ekspresywne i emocjonalne (i nie ma się czemu dziwić). Było również nieco „gospelowo” i dobrze, bo utwory z poprzedniej płyty stworzone są do koncertowania. Na zakończenie uraczono nas również <em>Astrologiem</em> w zupełnie nowej krasie (osobiście wolę tradycyjne wykonanie).</p>
<p style="text-align: justify">Na wszystkie utwory z najnowszego krążka nie starczyło czasu (a może ochoty), ale może to i dobrze – było przynajmniej różnorodnie, nie było zwarcia i nie zaczęło błyskać;) Zostaliśmy zatem potraktowani prądem zupełnie umiarkowanie, ale miarkuję, że zabieg ów był celowy. Samego koncertu natomiast umiarkowanym nazwać nie można – było bardzo energetyzująco, ciekawie, znalazło się nawet miejsce na tzw. <em>cover,</em> jakim był kawałek Homo Twist <em>Populares&#8230;</em> (czyżby jakaś sugestia w stronę basisty z nieodłącznym atrybutem w postaci dymiącej „lulki”?;) 	Reasumując (cóż za wyszukane słowo), warto się było wybrać na ten koncert i zaprawdę powiadam Wam, nie bójcie się prądu!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polecaci.pl/aska/2010/03/15/po-lao-sie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Relacja z rebelii</title>
		<link>http://polecaci.pl/aska/2010/03/03/relacja-z-rebelii/</link>
		<comments>http://polecaci.pl/aska/2010/03/03/relacja-z-rebelii/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Mar 2010 15:36:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>aska</dc:creator>
				<category><![CDATA[koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Darzamat]]></category>
		<category><![CDATA[Hate]]></category>
		<category><![CDATA[Mala Herba]]></category>
		<category><![CDATA[Rebellion Tour 2010]]></category>
		<category><![CDATA[Unqadium]]></category>
		<category><![CDATA[Vedonist]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polecaci.pl/aska/?p=105</guid>
		<description><![CDATA[… i było sobie Rebellion Tour... Do klubu Madness przybyłam we wtorkowy wieczór (23 lutego 2010) z delikatnym opóźnieniem, bo około godziny 19 (koncert „ruszył” o 18.30), ale na szczęście zdążyłam jeszcze zobaczyć i usłyszeć warszawiaków z Unquadium, którzy zagrali jako pierwsi.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="text-align: justify">… i było sobie <strong>Rebellion Tour</strong>&#8230; Do klubu Madness przybyłam we wtorkowy wieczór (23 lutego 2010) z delikatnym opóźnieniem, bo około godziny 19 (koncert „ruszył” o 18.30), ale na szczęście zdążyłam jeszcze zobaczyć i usłyszeć warszawiaków z <strong>Unquadium,</strong> którzy zagrali jako pierwsi. Muzyka, jaką tworzy wspomniany zespół, to – powiedzmy ogólnie – melodyjny death metal (chociaż wpływ innych gatunków również jest słyszalny), ale jako że sama szufladkowania nie lubię, może nie będę drążyć tematu gatunku. Dobra muzyka ma przede wszystkim spełniać funkcję <em>movere</em>, czyli ma poruszać (w każdym razie ja odbieram muzykę w takich kategoriach), nic tak bowiem nie wpływa bezpośrednio na emocje, jak właśnie szereg dźwięków stanowiących utwór muzyczny. I muzykom z <strong>Unquadium</strong> to <em>movere</em> właśnie się udaje. <span id="more-105"></span>Znakomity warsztat w połączeniu z ciekawymi aranżacjami muzycznymi i prawdziwą pasją ludzi tę muzykę tworzących daje piorunujący efekt. Wprawdzie nie był on widoczny pod sceną, w postaci szalejących tłumów, taki już zazwyczaj los kapel, które otwierają koncert.</p>
<p style="text-align: justify">(Mała dygresja: byłam kiedyś na koncercie <strong>Lao Che</strong> /o którym również napiszę w swoim czasie/, zanim jeszcze zespół stał się bardzo popularny, i pod sceną również nie bardzo się „kotłowało” , a popatrzmy, co się dzisiaj dzieje na ich koncertach;)</p>
<p style="text-align: justify"><strong>Unqadium</strong> ma zapewne ogromny potencjał i mam nadzieję, że go wykorzystają. Dla mnie był to jeden z najlepszych występów tego wieczoru, żałuję zatem, że nie widziałam go od samego początku, ale – jak mówią wielcy tego świata – lepszy rydz niż nic.</p>
<p style="text-align: justify">Kolejną kapelą, jaka objawiła się na scenie, była <strong>Mala Herba.</strong> Muzycy zdecydowanie zadbali o to, by publika się nie nudziła. Szkoda tylko, że klawisze były mało słyszalne (chyba że już dopadła mnie starcza demencja, utrudniająca odróżnianie instrumentów i dźwięków&#8230; hmmm&#8230;). Zwieńczeniem występu był cover Samaela, który rozruszał skorodowane kości metalowców. Koncert był niezły (chociaż to Złe Ziele grało), ale gdybym miała wysupłać jakieś szczegóły, trochę by to potrwało, więc może lepiej będzie przejść do następnego zespołu;)</p>
<p style="text-align: justify">A był nim <strong>Dragon&#8217;s Eye</strong>. To był jeden z zabawniejszych koncertów, jakie przeżyłam. Było po prostu bardzo sympatycznie, a mistrzem przyjaznego klimatu okazał się „wypożyczony” na tęże imprezę wokalista Crylord – Piotr „Ziku” Zaleski, który po prostu porwał tłumy. Jak dla mnie, trochę za dużo tu było „mikrofonowej gimnastyki”, ale ogólnie muzyka była niezwykle pozytywna (połączenie trash&#8217;u z heavy metalem, w którego wyraźną stronę kierował się pełen charyzmy wokalista, okazało się całkiem trafione). Potwierdziło się w tym wypadku stare porzekadło metalowców, że dobry heavy metal nie jest zły (i żaden w tym przytyk do Mala Herba!;).</p>
<p style="text-align: justify">Po dragonach nastąpiła „mała” przerwa, budująca napięcie przed występem <strong>Vedonist</strong>. Dla mnie ciężar gatunkowy wspomnianej kapeli okazał się zbyt wielki, ale Ci, którzy przybyli do wrocławskiego klubu, żeby zaznać prawdziwego trash/death metalu z pewnością byli usatysfakcjonowani.</p>
<p style="text-align: justify">Osobiście preferuję nieco melodyjniejsze oblicze metalu (czasem nawet w symfonicznej odsłonie), dlatego bardzo ucieszył mnie koncert <strong>Darzamat</strong>. To był drugi występ zespołu, jaki miałam okazję podziwiać „na żywo”. I nie zawiodłam się! Moim zdaniem był to <em>come back </em>w świetnym stylu, po trzech latach niekoncertowania na naszym polskim padole. Wykonawcy zaprezentowali materiał przede wszystkim z najnowszych płyt (w tym z ostatniej <em>Solfernus&#8217; Path</em>), ale nie zabrakło również nawiązania do starszych dokonań. Występ zwieńczył bowiem dobrze znany wszystkim fanom utwór <em>Storm</em>, pochodzący z albumu <em> In the Flames of Black Art</em>. To się dopiero nazywa granie na sentymentach!;)</p>
<p style="text-align: justify">Na kolejny występ kazano nam długo czekać, ze względu na problemy techniczne, dlatego też koncert <strong>Hate </strong>był w efekcie skrócony. Nie jestem wielką znawczynią twórczości <strong>Hate</strong>, ale chętnie wysłuchałam tego, co mieli do zaprezentowania, chociaż zmęczenie już mocno dawało mi się we znaki. Nie opiszę zatem wrażeń z ostatniego występu, ale chętnie poczytam relacje innych, bardziej wtajemniczonych w arkana<strong> Hate</strong> <img src='http://polecaci.pl/aska/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: justify">Podsumowując, Rebellion Tour 2010 we Wrocławiu wypadł dość dobrze (pomijając nużące przerwy w „dostawie” ożywczych porcji muzyki), mile zaskoczyła mnie również liczba uczestników tego wydarzenia (oj, było nas „mnoho”, jak na imprezę w środku tygodnia). Zdjęć z imprezy nie załączam (postanowiłam nie uwieczniać chwili za pomocą telefonu, bo efekt zazwyczaj jest – mówiąc eufemistycznie – dość skromny), ale gdyby ktoś dysponował takowymi, nie będę protestować, jeśli zechce się nimi podzielić;) Wrażeniami takoż:)</p>
<p style="text-align: justify">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polecaci.pl/aska/2010/03/03/relacja-z-rebelii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rebellion Tour 2010</title>
		<link>http://polecaci.pl/aska/2010/02/19/rebellion-tour-2010/</link>
		<comments>http://polecaci.pl/aska/2010/02/19/rebellion-tour-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Feb 2010 12:32:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>aska</dc:creator>
				<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Darzamat]]></category>
		<category><![CDATA[Dragon's Eye]]></category>
		<category><![CDATA[Hate]]></category>
		<category><![CDATA[koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[Madness]]></category>
		<category><![CDATA[Mala Herba]]></category>
		<category><![CDATA[Rebellion Tour 2010]]></category>
		<category><![CDATA[Unqadium]]></category>
		<category><![CDATA[Vedonist]]></category>
		<category><![CDATA[Wrocław]]></category>
		<category><![CDATA[zapowiedzi koncertów]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polecaci.pl/aska/?p=96</guid>
		<description><![CDATA[Jakiś czas temu wspominałam o imprezie pod szyldem Creative Act of Music Tour 2010. Czas zarezerwowany na koncerty z pewnością nie był czasem zmarnowanym, dostałam to, czegom chciała w postaci ożywczej porcji ciężkiej muzy, chociaż nie brakowało też pewnego zawodu, który był ściśle związany z występem Thy Disease – spodziewałam się pewnej maestrii z dodatkiem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="text-align: justify">Jakiś czas temu wspominałam o imprezie pod szyldem<strong> Creative  Act of Music Tour 2010</strong>.    Czas zarezerwowany na koncerty z pewnością nie był czasem zmarnowanym, dostałam to, czegom chciała w postaci ożywczej porcji ciężkiej muzy, chociaż nie brakowało też pewnego zawodu, który był ściśle związany z występem Thy Disease – spodziewałam się pewnej maestrii z dodatkiem elektroniki, zdecydowanie zabrakło mi klawiszy, irytował mnie również guru-basista;) Ale poza tym małym zgrzytem ogólnie klub Madness opuściłam usatysfakcjonowana. Dość szczegółową relację z koncertu można sobie przeczytać <a href="http://www.rockmetal.pl/relacje/virgin.snatch.thy.disease.armagedon-wroclaw.10.html">tutaj</a>.</p>
<p style="text-align: justify"><img class="alignnone" title="Rebellion Tour 2010" src="http://darzamat.art.pl/rebelliontour2010.jpg" alt="" width="400" height="600" /></p>
<p style="text-align: justify">A tymczasem zbliża się kolejna muzyczna eskapada w krainę nostalgii, mroku i zatracenia w otchłani dźwięków (miejmy nadzieję, że nie ostatnich;), jakie wydadzą z siebie bydgoska (bardzo zła;) <a href="http://www.myspace.com/malaherbapl">Mala Herba</a>, stołeczne <a href="http://www.myspace.com/unquadium">Unquaduim</a> i <a href="http://www.myspace.com/dragonseyeband">Dragon&#8217;s Eye</a>, który udziela się w pewnym sensie również na literackiej niwie (zespół stworzył muzykę do komiksu Piotra Zwierzchowskiego „Świat kropli” wyd. Labirynt Boox), <a href="http://vedonist.metal.pl/">Vedonist</a>, któremu trash/death metal jest chlebem powszednim, nieco łagodniejszy <a href="http://www.darzamat.metal.org.pl/">Darzamat</a> z KATowic oraz gwiazda wieczoru –  warszawski/e/a;) <a href="http://www.hate-metal.com/">Hate</a>. Wszystko to za sprawą muzycznego przedsięwzięcia sygnowanego jako <strong>Rebellion Tour 2010</strong>.</p>
<p style="text-align: justify">Dla mnie główny powód stawienia się 23.02.2010 we wrocławskim Madnessie to występ Darzamat, z którego twórczością spotkałam się już parę ładnych lat temu (album <em>In the Flames of Black Art</em> z 1997 roku). Dzisiejszy Darzamat odbiega nieco od klimatów z pierwszego albumu (zmiana żeńskiego wokalu zapewne miała w tym swój udział), chociaż to wciąż black metal, czyli jeden z ulubionych gatunków tutaj piszącej (tych gatunków jest jednak sporo;). Chętnie wysłucham również eksperymentów Mala Herba (przekonamy się, czy <em>cito</em> <em>crescit</em> <img src='http://polecaci.pl/aska/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  i Unquadium, bo przesłuchany dotychczas materiał wspomnianych kapel zrobił na mnie duże wrażenie. A jak zaprezentują się na scenie  – obaczymy już w najbliższy wtorek.</p>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polecaci.pl/aska/2010/02/19/rebellion-tour-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sąsiady</title>
		<link>http://polecaci.pl/aska/2010/01/26/sasiady/</link>
		<comments>http://polecaci.pl/aska/2010/01/26/sasiady/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Jan 2010 20:55:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>aska</dc:creator>
				<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Adrian Markowski]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Sąsiady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polecaci.pl/aska/?p=65</guid>
		<description><![CDATA[www.nowyhoryzont.com.pl Każdy z nas ma jakiegoś sąsiada, ale z Sąsiadami Adriana Markowskiego nie każdy miał okazję się zapoznać. A jeśli nie, czym prędzej powinien nadrobić zaległości (wszak książka nowością już nie jest, została wydana w 2007 roku nakładem wydawnictwa Nowy Horyzont), zwłaszcza jeśli lubi „odrobinę” absurdalnego poczucia humoru i „toporne” klimaty (rodem z dzieł Rolanda [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --> <!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm"><img class="alignnone" title="Adrian Markowski &quot;Sąsiady&quot;" src="http://www.nowyhoryzont.com.pl/publisher/imageResizer.php?size=1&amp;x=195&amp;y=350&amp;src=http://www.nowyhoryzont.com.pl/shop/visual/img/books/1d4d587b229a03b621acd57f5d182b40.jpg" alt="" width="400" height="600" /></p>
<p style="margin-bottom: 0cm">www.nowyhoryzont.com.pl</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;text-align: justify">Każdy z nas ma jakiegoś sąsiada, ale z <em><strong>Sąsiadami</strong></em> Adriana Markowskiego nie każdy miał okazję się zapoznać. A jeśli nie, czym prędzej powinien nadrobić zaległości (wszak książka nowością już nie jest, została wydana w 2007 roku nakładem wydawnictwa Nowy Horyzont), zwłaszcza jeśli lubi „odrobinę” absurdalnego poczucia humoru i „toporne” klimaty (rodem z dzieł Rolanda Topora). W książce tej, podobnie jak w filmach Barei, absurd goni absurd, a każde opowiadanie (jest ich w sumie 29) to „mały krok w zagmatwanej przestrzeni kamienic” (tak brzmi jeden z tytułów opowiadań). Tutaj wszystko jest możliwe, niespodziewana zmiana tożsamości i „śmierć w starych dekoracjach”&#8230; Nie dziwi widok sąsiada, który ni stąd ni zowąd zaczyna miauczeć pod oknem, nie zaskakuje skaczący niczym królik inny sąsiad&#8230; Pozwolę sobie w tym miejscu przytoczyć opowiadanie <em><strong>Przemiany</strong></em><span style="font-style: normal">:</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-style: normal">
<blockquote><p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm"><span style="font-size: x-small"><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal">Jak się tylko do kamienicy naszej wprowadził, królik, królik, królik, od razu dzieciaki wszystkie na podwórku za nim wołały. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"><span style="font-style: normal"> Nie wiadomo dlaczego. Z królika jakoś nic akurat nie miał. Nawet zębów wystających. W ogóle taki jakiś był, że trudno powiedzieć.</span> </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Sąsiadom od początku nie bardzo się spodobał.<span id="more-65"></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Rano do pracy, wieczorem z pracy.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> W bramie nigdy z innymi nie postoi, na podwórko krzesła sobie nie wyniesie, z innymi nie posiedzi. Do ubikacji raz na jakiś czas wyjdzie i zaraz w mieszkaniu się z powrotem zamyka i światło do późna pali. Pożytek z niego żaden. Inteligent.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> W kamienicy całej, na drzwiach każdych numer jest i tyle. A on, jak tylko się wprowadził, zaraz tabliczkę sobie mosiężną z napisem jakimś powiesił.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Jednym słowem, podpadł.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Z sąsiadem któregoś wieczora w bramie stoję. Patrzę. Idzie.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Jak gdyby nigdy nic obok nas przechodzi, uśmiecha się, dobry wieczór, dobry wieczór, mówi, a potem zaraz na schody i już go nie ma.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Stoimy. Na sąsiada się patrzę, sąsiad na mnie.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Inteligent, sąsiad w końcu się do mnie odzywa. Od razu widać, że inteligent.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Inteligent, odpowiadam. Dla mnie inteligent.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> To mówię, sąsiad po czasie jakimś przytakuje. Dla mnie od razu widać, że inteligent.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Następnego dnia znowu wieczorem w bramie stoimy. Idzie.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Obok nas przechodzi, dobry wieczór pewnie chciał powiedzieć. Już jak długi leży!</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Nogę mu sąsiad podstawił.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Poleżał chwilę, wstaje, dookoła się rozgląda. Przeprasza, bardzo przepraszam mówi. A potem na schody i już go nie ma.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Nawet z sąsiadem nie popatrzyliśmy na siebie. Inteligent, nie ma dwóch zdań. A jak już byliśmy pewni, że inteligent, to za każdym razem, jak tylko przez bramę przechodził, któryś z nas nogę mu podstawiał.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Przez parę tygodni co najmniej tak nie było, żeby przez bramę przeszedł i zaraz jak długi nie leżał. Któregoś dnia, w bramie jak zawsze stoimy, inteligent idzie.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Ale nie tak, jak przedtem chodził, idzie, tylko podskakuje, jakby się bał, że ktoś mu zaraz nogę podstawi. Patrzymy na siebie z sąsiadem. Jeszcze bardziej nam podpadł.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Obok nas przeskakuje, dobry wieczór mówi. Na schodach już prawie był, a tu sąsiad za ucho go łapie i do góry ciągnie.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Potrzymał go tak trochę, puścił.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Już inteligenta nie ma. Słychać tylko jak drzwi dopada i zamyka się na wszystkie zasuwki w mieszkaniu. Widziałeś, jaki inteligent, sąsiad pyta.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> W ucho go nawet szkoda porządnie trzepnąć, odpowiadam.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> To mówię, sąsiad po jakimś czasie przytakuje. Szkoda, że go jeszcze w drugie ucho porządnie nie trzepnąłem.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Następnego dnia skacze inteligent przez bramę, za ucho się trzyma. To ja go za drugie.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> To w końcu, jak przez bramę przechodził, skakał tylko i dwoma rękami za uszy się trzymał.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Ale sąsiad też olej w głowie ma. Co inteligent przez bramę, sąsiad zaraz plecy mu tak przetrzepie, że się tamten o połowę niższy robi. W kolanach się zgina, a łokciami do ziemi sięga, bo uszu przecież puścić nie może.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> I tak znowu przez parę tygodni.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Któregoś dnia wieczorem na inteligenta w bramie, jak zawsze, czekamy. Nie idzie. Następnego dnia też nie.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Tydzień zdaje się minął, w bramie wieczorem stoimy, późno się robi, sąsiad na mnie patrzy, ja na sąsiada. Ale nic, dalej czekamy. Postaliśmy tak czas jakiś, ciemno się już całkiem zrobiło, do domu iść trzeba, patrzymy. Jest! Do ubikacji wyszedł.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Bliżej trochę niego podchodzimy.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Królik.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Królik na kolanach i łokciach przez podwórko skacze. Rękami uszy wielkie trzyma. I nie do ubikacji wcale skacze, tylko pod mur w rogu podwórka. Jeszcze podchodzimy bliżej.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Głowę trochę podniósł, patrzy. Dobry wieczór, dobry wieczór, nam mówi. I zieleninę jakąś spod muru podjada.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Patrzy sąsiad na mnie. Ja na sąsiada.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Królik, sąsiad się wreszcie do mnie odzywa. Od razu widać, że królik.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> Pożyteczny przynajmniej, odpowiadam. Nie to, co inteligent.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal"><span style="font-size: x-small"> To mówię, sąsiad po czasie jakimś przytakuje. Od razu było widać, że będzie z niego pożytek.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal">
</blockquote>
<p style="margin-bottom: 0cm;text-align: justify"><span style="font-size: small">Od razu było widać&#8230; Miałam posłużyć się jedynie fragmentem (dla zilustrowania absurdu emanującego z tej prozy i oddania specyfiki warstwy językowej), ale jak tu zrezygnować z części tekstu (i z której?!), żeby nie popsuć „efektu komiczności”? Postanowiłam zatem uraczyć Czytelnika  kompletnym opowiadaniem. <em><strong>Sąsiady</strong></em> czyta się bowiem jednym haustem, nie można się oderwać od lektury, a wszystkie opowiadania stanowią znakomitą całość i pyszną porcję świeżego humoru. Bohaterowie jednego opowiadania pojawiają się niespodziewanie w innym i wnoszą doń nową dawkę zabawnego pogmatwania. Trywialne powiedzonko „strzelić karpia” nabiera tutaj zupełnie innego znaczenia. Przeczytajcie, a przekonacie się sami.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm">
<p style="margin-bottom: 0cm">
<p style="text-align: justify">
<p style="text-align: justify">
<p style="margin-bottom: 0cm;font-weight: normal;text-align: justify">
<p style="margin-bottom: 0cm;text-align: justify"><span style="font-size: small"> </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;text-align: justify">
<p style="margin-bottom: 0cm;text-align: justify">
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polecaci.pl/aska/2010/01/26/sasiady/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Creative Act</title>
		<link>http://polecaci.pl/aska/2010/01/22/55/</link>
		<comments>http://polecaci.pl/aska/2010/01/22/55/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Jan 2010 14:40:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>aska</dc:creator>
				<category><![CDATA[koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Armagedon]]></category>
		<category><![CDATA[Creattive Act of Music Tour 2010]]></category>
		<category><![CDATA[Heart Attack]]></category>
		<category><![CDATA[Nammoth]]></category>
		<category><![CDATA[Thy Disease]]></category>
		<category><![CDATA[Virgin Snatche]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polecaci.pl/aska/?p=55</guid>
		<description><![CDATA[Witam ponownie, po dłuższej przerwie. Jako że zimę mamy z prawdziwego zdarzenia, a i mróz siarczysty na zewnątrz, zatem i ja uległam swego rodzaju hibernacji. Wszak skostniałymi od zimna palcami trudno wybija się  rytm słów na klawiaturze;)))  Ale już powoli (powoooli) zaczynam się budzić ze snu zimowego, bo oto na horyzoncie pojawia się coś na rozgrzewkę. To już dzisiaj, już za kilka godzin, we wrocławskim klubie Madness będzie można zupełnie się „odhibernować” za sprawą imprezy pod szyldem Creative Act Of Music Tour 2010. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify">Witam ponownie, po dłuższej przerwie. Jako że zimę mamy z prawdziwego zdarzenia, a i mróz siarczysty na zewnątrz, zatem i ja uległam swego rodzaju hibernacji. Wszak skostniałymi od zimna palcami trudno wybija się  rytm słów na klawiaturze;)))  Ale już powoli (powoooli) zaczynam się budzić ze snu zimowego, bo oto na horyzoncie pojawia się coś na rozgrzewkę. To już dzisiaj, już za kilka godzin, we wrocławskim klubie Madness będzie można zupełnie się „odhibernować” za sprawą imprezy pod szyldem <strong>Creative Act Of Music Tour 2010</strong>.</p>
<p><img class="alignnone" style="margin: 10px" title="Creative Act of Music Tour 2010" src="http://www.virginsnatch.net/pliki/creativeactofmusictour2010.jpg" alt="" width="468" height="662" /></p>
<p style="text-align: justify">To przedostatnia szansa, by zobaczyć i usłyszeć  tak zacne kapele (w następującej konfiguracji) jak <strong>Virgin Snatche</strong>, <strong>Thy Disease</strong>, <strong>Armagedon,</strong> <strong>Nammoth</strong>, czy debiutujący w listopadzie ubiegłego roku płytą <em>Polaris</em> <strong>Heart Attack</strong>, ponieważ dziesięć z  dwunastu zaplanowanych koncertów już się odbyło.  Będzie death&#8217;owo, black&#8217;owo, miejscami elektronicznie i klimatycznie;) Nic dodać, nic ująć, po prostu trzeba tam być, a zatem wybywam!</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=ftHfOLwql6U">Virgin Snatche</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polecaci.pl/aska/2010/01/22/55/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Koncert z form(adren)aliną</title>
		<link>http://polecaci.pl/aska/2009/12/01/28/</link>
		<comments>http://polecaci.pl/aska/2009/12/01/28/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Dec 2009 12:21:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>aska</dc:creator>
				<category><![CDATA[koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Chico]]></category>
		<category><![CDATA[Formalina]]></category>
		<category><![CDATA[Grupa 13]]></category>
		<category><![CDATA[Hetane]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polecaci.pl/aska/?p=28</guid>
		<description><![CDATA[W minioną sobotę miałam w końcu okazję zobaczyć i usłyszeć (przede wszystkim) zapowiadaną wcześniej wrocławską kapelkę Hetane. A wszystko ro-ze-gra-ło się (i całkiem dobrze zgrało) w klubie „Firlej”, który zazwyczaj organizuje ciekawe imprezy (onegdaj, właśnie w tym miejscu, dane mi było zobaczyć po raz pierwszy Samaela – przeżycie niemal eschatologiczne;)))]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 		A:link { color: #000080; so-language: zxx; text-decoration: underline } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;text-align: justify"><img class="alignleft" style="margin: 10px" src="http://c2.ac-images.myspacecdn.com/images02/102/l_bd533a346865457384a4ffed2cac8925.jpg" alt="" width="220" height="315" />W minioną sobotę miałam w końcu okazję zobaczyć i usłyszeć (przede wszystkim) zapowiadaną wcześniej wrocławską kapelkę <a href="http://www.hetane.com/"><strong>Hetane</strong></a><span style="font-weight: normal">. A wszystko ro-ze-gra-ło się (i całkiem dobrze zgrało) w klubie „Firlej”, który zazwyczaj organizuje ciekawe imprezy (onegdaj, właśnie w tym miejscu, dane mi było zobaczyć po raz pierwszy </span><strong>Samaela – </strong><span style="font-weight: normal">przeżycie niemal eschatologiczne;))) 	Zwyczajowo tak już jest na koncertach, że przed występem gwiazdy wieczoru pogrywa gwiazda mniejszego kalibru lub z równie wielkim potencjałem, ale mniej znana. Tak było i tym razem, albowiem przed zasadniczą kapelą na scenie pojawiło się </span><strong>Chico</strong><span style="font-weight: normal">. Chłopcy ze Świętochłowic całkiem nieźle „wymiatają”, chociaż to nie do końca moje klimaty, ale jako że </span><strong>Deftones&#8217;ów</strong><span style="font-weight: normal"> swego czasu „posłuchiwałam”, a w muzyce </span><strong>Chico</strong><span style="font-weight: normal"> nawiązania m.in. do takowych są dosyć wyraźne, to momentami robiło się całkiem klimatycznie i nawet sentymentalnie&#8230; (mnie dopadała dzika zaduma, podczas gdy pod sceną panowała radość dookolna). Charyzmy chłopakom z pewnością nie brakuje, o warstwie tekstowej trudno mi się natomiast wypowiadać, ponieważ wcześniej nie było mi dane wnikliwie przesłuchać żadnego z albumów. Ale partie wokalne momentami robiły wrażenie, chociaż ogólnie to nie do końca moja bajka. </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;text-align: justify"><span style="font-weight: normal"> </span><strong><img class="alignright" style="margin: 10px" src="http://chico.pl/chico/IN_CASE_OF_EMERGENCY_files/shapeimage_4.png" alt="" width="234" height="176" />Chico</strong><span style="font-weight: normal"> ma na swoim kącie epkę z 2008 roku zatytułowaną </span><em><span style="font-weight: normal">In Case of Emergence </span></em><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal">oraz</span></span><span style="font-weight: normal"> debiutancki album </span><em><span style="font-weight: normal">One Big Alternative</span></em><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal">, który ukazał się trzy lata temu, dokładnie we wrześniu 2006 roku. Dorobek „płytowy” nie jest więc imponujący, ale zespołowi z pewnością nie można zarzucić bierności, ponieważ swoją działalność skupiają głównie wokół poczynań scenicznych, są laureatami wielu festiwali rockowych, jak chociażby poznański Big Star Festival 2004, Rock&#8217;N'Roll Music Festival 2005, Rock Bez Igły 2006. Minionego lata zagrali też na Przystanku Woodstock w Kostrzynie u boku takich sław jak Guano Apes czy Caliban. Mają zatem potencjał, co zresztą można odczuć pod sceną, w postaci żywiołowej reakcji publiczności (podczas gdy ja w tej zadumie pogrążona&#8230;;)))<br />
</span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;text-align: justify"><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal"> Ale wypadałoby wrócić do samego początku imprezy, który był dość nietypowy (chociaż zaskoczeniem być nie mógł, jako jeden z punktów programu;) Swoistą introdukcją do dalszych muzycznych wydarzeń był pokaz mody wrocławskiej manufaktury artystycznej </span></span><span style="font-style: normal"><strong>Formalina</strong></span><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal">. Można było podziwiać na modelkach (i modelu) o licach z kamienia kolekcję </span></span><em><span style="font-weight: normal">Sok z Żuka</span></em><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal">, w której dominowały zielenie i fiolety, różne fałdki i fałdeczki, oryginalne pasiaste spodnie, sweterki, kapturki i mufki&#8230; Laik ze mnie, jeżeli chodzi o kwestie mody, więc nie będę w tym miejscu zbyt „krytyczna”. Dopełnieniem pokazu był wprawiający w delikatny trans podkład muzyczny nieznanego mi wykonawcy (moje skojarzenia w każdym razie powędrowały w kierunku twórczości Nicka Cave&#8217;a). Jak można wyczytać na oficjalnej stronie internetowej </span></span><span style="font-style: normal"><strong>Formaliny</strong></span><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal">, grupa ta powstała jako odpowiedź na zastaną rzeczywistość i jednoczesne przeciwstawienie się wszechobecnej bylejakości i banalności, czego doskonałym odzwierciedleniem był opisany tutaj pokaz. Oczywiście, była to tylko namiastka tego, co manufaktura ma do zaprezentowania i zaoferowania. Zainteresowanych odsyłam <a href="http://www.forma-lina.pl/index1.html">tutaj</a><a href="http://www.forma-lina.pl/index1.html"></a>. </span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;text-align: justify"><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal"> Po tej zupełnie dalekiej od chronologii relacji, pora w końcu przystąpić do opisu części zasadniczej sobotniego wieczoru, jakim był występ </span></span><span style="font-style: normal"><strong>Hetane. </strong></span><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal">Tym razem członkowie zespołu w porozumieniu ze znaną </span></span><span style="font-style: normal"><strong>Grupą 13</strong></span><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal"> zaserwowali nam prawdziwe święto dźwięku i obrazu. Oprócz premierowego pokazu teledysku do utworu </span></span><em><span style="font-weight: normal">Hard</span></em><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal">, na ekranie z tyłu sceny miała miejsce projekcja twórczości rzeczonej grupy. Efekt był całkiem niezły, obrazy znakomicie komponowały się z generowanymi ze sceny dźwiękami, poczucie „industrialności” było momentami totalne. Pomimo drobnych usterek technicznych, które były przyczyną zmiany planowanej kolejności utworów (w pewnym momencie zawiodła elektronika), co zresztą również miało swój urok, koncert był kolejną wspaniałą ucztą dźwięku, która jednak nie pozwoliła mi się w pełni nasycić. Ale to poczucie niedosytu może być tylko ukłonem w stronę </span></span><span style="font-style: normal"><strong>Hetane</strong></span><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal">, ponieważ</span></span><span style="font-style: normal"><strong> </strong></span><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal">świadczy tylko o tym, że</span></span><span style="font-style: normal"><strong> </strong></span><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal">chciałoby się więcej i więcej, i&#8230; jeszcze więcej! Od – jak sama nazwa wskazuje – dość ciężkiego </span></span><em><span style="font-weight: normal">Hard</span></em><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal"> po bardzo klimatyczny, magiczny wręcz </span></span><em><span style="font-weight: normal">Find the lost ghosts</span></em><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal">, przywodzący na myśl dokonania </span></span><span style="font-style: normal"><strong>Dead Can Dance </strong></span><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal">oraz energetyzujący</span></span><span style="font-style: normal"><strong> </strong></span><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal">i intrygujący warstwą tekstową </span></span><em><span style="font-weight: normal">Ken-Ke-Lai</span></em><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal">, który znalazł się na składance </span></span><span style="font-style: normal"><strong>Minimax.pl</strong></span><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal">.</span></span><em><span style="font-weight: normal"> </span></em><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal"> A w środku różne inne smaczki, jak chociażby utwór z płyty „Gajcy” będącej hołdem złożonym powstańcom &#8217;44 i wiele, wiele innych. Co ja tu więcej pisać będę, posłuchajcie (i zobaczcie) sami:)</span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm"><a title="Hetane &quot;Hard&quot;" href="http://www.youtube.com/watch?v=I-FlmBmf78Q">Hetane &#8222;Hard</a>&#8222;</p>
<p style="margin-bottom: 0cm"><span style="font-style: normal"><span style="font-weight: normal"><br />
</span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polecaci.pl/aska/2009/12/01/28/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KATharsis. Reminiscencja</title>
		<link>http://polecaci.pl/aska/2009/11/17/katharsis-reminiscencja/</link>
		<comments>http://polecaci.pl/aska/2009/11/17/katharsis-reminiscencja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Nov 2009 09:21:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>aska</dc:creator>
				<category><![CDATA[koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Kat]]></category>
		<category><![CDATA[Kat & Roman Kostrzewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polecaci.pl/aska/?p=13</guid>
		<description><![CDATA[Ponoć pisać o muzyce to jak tańczyć o architekturze, a jako że tańczyć nie umiem, to chociaż spróbuję wygenerować tekścik o ostatniej duchowej sjeście, jakiej dane mi było zaznać w pewien listopadowy wieczór (i nie mam tutaj na myśli żadnych wydarzeń związanych z celebracją święta świętych;). Byłam bowiem (tydzień temu... z okładem) uczestniczką wydarzenia zwyczajowo zwanego koncertem, ale dla mnie każdy koncert tej grupy to prawdziwa uczta zmysłowa, swoiste święto „dźwiękczynienia”.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify"><img class="alignleft" style="margin: 10px" title="Koncert Kat &amp; Roman Kostrzewski w Alibi" src="http://userserve-ak.last.fm/serve/252/35444661.jpg" alt="" width="252" height="362" />Ponoć pisać o muzyce to jak tańczyć o architekturze, a jako że tańczyć nie umiem, to chociaż spróbuję wygenerować tekścik o ostatniej duchowej sjeście, jakiej dane mi było zaznać w pewien listopadowy wieczór (i nie mam tutaj na myśli żadnych wydarzeń związanych z celebracją święta świętych;). Byłam bowiem (tydzień temu&#8230; z okładem) uczestniczką wydarzenia zwyczajowo zwanego koncertem, ale dla mnie każdy koncert tej grupy to prawdziwa uczta zmysłowa, swoiste święto „dźwiękczynienia”.</p>
<p style="text-align: justify">A wszystko zaczęło się od zdigitalizowanej wersji „Płaszcza skrytobójcy”. Pierwsze gitarowo-perkusyjne frazy i byłam wniebowzięta (a raczej, w tych okolicznościach muzycznych, wpiekłowzięta). I dalej, z każdym dźwiękiem było coraz ciekawiej, mrocznej, magicznej. Niesamowita energia bijąca ze sceny, niepowtarzalny klimat tańca „zataraceńców”. I przy całym tym ciężarze gatunkowym (wszak thrash to był w całej swej okrasie) taka radość istnienia i sa­mospełniania się w chwili nabrzmiałej (a może raczej brzmiącej, i to jak!) nieziemską materią muzyki! I tylko jedna myśl: „Chwilo, trwaj!” odganiająca pozostałe. A w chwilach oprzytomnienia radość z tekstów (tym razem:). Bo teksty, zaiste, bawią mnie nieziemsko (w każdym razie niektóre), ale czemu miałyby nie bawić? Akcent ludyczny jako część integralna tego swoistego „święta kozła”, czemu nie?</p>
<p style="text-align: justify">W twórczości <strong>Kata</strong>, bo o nim cały czas mowa, teksty bardzo dobre przeplatają się jakby z „pre-tekstami” do tekstów, ale nawet te nie najwyższych lotów brzmią cudownie i nie wyobrażam sobie utworu „w pełni” bez charakterystycznego zaśpiewu Romana K. Nie sądzę też, żeby o śmiertelną powagę tu chodziło, zwłaszcza że charyzmatyczny wokalista niemal każdy kawałek przeplatał żartem (w jednym z utworów słyszymy rozbrajające: „Jestem śmieszny czart, więc śmieję się”).</p>
<p style="text-align: justify">Kiedyś zapewne nieco odmienna atmosfera towarzyszyła koncertom tej prawdziwej legendy (wyśnionej) polskiego thrash metalu (wczesne lata 80., na które przypadają początki działalności <strong>Kata</strong>, powołanego do życia przez gitarzystę Piotra Luczyka i perkusistę Ireneusza Lotha, miały swój specyficzny niepowtarzalny klimat, czego niestety nie mogłam wówczas zaznać i docenić, będąc bytem (?) wirtualnym, a następnie raczkującym w rytm zupełnie innych, kołysankowych klimatów;))). Szkoda tylko, że <strong>Kat</strong> nam się podzielił. Luczyk swoje (patrz nowy album „Mind Cannibals”, sygnowany nazwą <strong>Kat</strong>), a Kostrzewski swoje (patrz koncerty, pod szyldem <strong>Kat &amp; Roman Kostrzewski</strong>, takie jak właśnie opisywany, z całą gamą dobrze wszystkim fanom znanych i uko­chanych kawałków, jednakże <em>nihil novi</em> po rozłamie). Można tylko żywić nadzieję (albo karmić się wspomnieniami…) na pojawienie się nowych płyt obu <strong>Katów</strong> (i jak tu nie popaść w schi­zofrenię?!;)</p>
<p style="text-align: justify">A tymczasem coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że pisać o muzyce… w każdym razie  łatwo nie jest, bo wszystko, co zostanie powiedziane lub napisane z perspektywy czasu nijak się ma do emocji towarzyszących, a raczej prze-ży-wa-nych w trakcie trwania „misterium dźwięków”.       I tak oto, nosząc się z owym tekstem od tygodnia, w końcu go popełniam, choć daleki on jest od tego, co tak naprawdę można by przekazać czystą emocją. Trzeba po prostu tę muzykę naprawdę „czuć” i kochać „sercem popękanym”, by zrozumieć…;)</p>
<p style="text-align: justify">Zdjęcie: www.lastfm.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polecaci.pl/aska/2009/11/17/katharsis-reminiscencja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytaj, proszę bardzo!</title>
		<link>http://polecaci.pl/aska/2009/11/04/czytaj-prosze-bardzo/</link>
		<comments>http://polecaci.pl/aska/2009/11/04/czytaj-prosze-bardzo/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Nov 2009 14:54:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>aska</dc:creator>
				<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Anda Rottenberg]]></category>
		<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Proszę bardzo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://polecaci.pl/aska/?p=6</guid>
		<description><![CDATA[Obok wielu publikacji, jakie codziennie ukazują się na rynku księgarskim, pojawiają się czasami książki, do których naprawdę warto zajrzeć. A Czytelnikom szczególnie lubiącym zaglądać w ludzkie dusze pod postacią (auto)biografii polecam Proszę bardzo autorstwa Andy Rottenbrg.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;line-height: 120%">
<div class="wp-caption alignleft" style="width: 202px"><img title="Anda Rottenberg Proszę bardzo" src="http://www.wab.com.pl/images/cache/511a7c225464dac5f09ec5b3782da0d7.jpg" alt="www.wab.com.pl" width="192" height="276" /><p class="wp-caption-text">www.wab.com.pl</p></div>
<p style="text-align: justify">Obok wielu publikacji, jakie codziennie ukazują się na rynku księgarskim, pojawiają się czasami książki, do których naprawdę warto zajrzeć. A Czytelnikom szczególnie lubiącym zaglądać w ludzkie dusze pod postacią (auto)biografii polecam <em>Pr</em><em>oszę bardzo</em> autorstwa Andy Rottenbrg. Jest to wielowątkowa autobiografia, której autorka próbuje stworzyć drzewo genealogiczne swego rodu. Książka dedykowana jest wszystkim nieobecnym, to swego rodzaju hołd złożony przodkom (i nie tylko), których – ze względu na pochodzenie – los niejednokrotnie doświadczał w sposób okrutny.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;line-height: 120%;text-align: justify">Podczas lektury towarzyszymy autorce w licznych podróżach, których celem jest „dotarcie do korzeni”. Ale peregrynacje te (związane również z prowadzeniem bardzo intensywnego życia zawodowego) były swoistą ucieczką od rzeczywistości, w której trudno było szukać ukojenia. Wieloletnie zmagania z nałogiem syna Mateusza i jego więziennymi epizodami, a wcześniej samotne wychowywanie dziecka bez żadnego wsparcia ze strony męża Wu, którego również toczył robak nałogu (o tej personie otrzymujemy szczątkowe informacje, z jakich wyłania się obraz człowieka nieodpowiedzialnego i – mówiąc trywialnie – „nieżyciowego”, zepsutego poniekąd przez arystokratyczną manierę antenatów) – to wszystko trudno unieść na wątłych kobiecych barkach, ale przykład autorki pokazuje, że jednak można, niestety nie bez uszczerbku na zdrowiu.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;line-height: 120%;text-align: justify">Proza ta jest również próbą wyjścia z depresji, <em>sui generis </em>autoterapią, rozliczeniem się z przeszłością i samą sobą, podsumowaniem siebie jako – przede wszystkim – matki, która nie była w stanie zawrócić własnego syna ze źle obranej drogi, prowadzącej niechybnie ku autodestrukcji. Informacja o śmierci bliskiej osoby, dziecka (!), zawsze jest wstrząsająca, ale jakże trudne musiało być oczekiwanie na jakąkolwiek informację o losie syna przez dziesięć lat! Autorka opisuje te wszystkie lata psychicznej udręki, wizyty w kostnicach, by identyfikować zwłoki, które ciągle okazywały się „ciałami obcymi”. Mamy tu obraz przerażającej wręcz niefrasobliwości funkcjonariuszy policji, którzy dokonali wielu zaniechań podczas śledztwa w sprawie zniknięcia Mateusza. I z takim bagażem doświadczeń autorka potrafiła prowadzić czynne życie zawodowe (pełniła przecież funkcję dyrektora warszawskiej „Zachęty”)! Anda Rottenberg przyznaje jednak, że bez skrupulatnie dobranych medykamentów i regularnych wizyt u psychologa (m.in. u swej przyjaciółki Ewy Woydyłło) nie dałaby sobie z tym wszystkim rady.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;line-height: 120%;text-align: justify">Oprócz tragicznego wątku związanego z synem autorki, mamy w tej prozie świetnie nakreśloną historię rodu, znakomicie opisane sylwetki rodziców i perypetie małej dziewczynki, a później dorastającej Andy i całkiem już dojrzałej kobiety. Książka jest bogato ilustrowana zdjęciami bliższych i dalekich krewnych autorki, co również ocala ich od zapomnienia, a taki był – zdaje się – główny zamysł autorki. Biografiofilom i wszystkim miłośnikom dobrej prozy – polecam!</p>
<p style="text-indent: 1.25cm;margin-bottom: 0cm;line-height: 120%">
<p style="text-indent: 1.25cm;margin-bottom: 0cm;line-height: 120%">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://polecaci.pl/aska/2009/11/04/czytaj-prosze-bardzo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

