Posts Tagged ‘Unqadium’

Relacja z rebelii

mar
3

… i było sobie Rebellion Tour… Do klubu Madness przybyłam we wtorkowy wieczór (23 lutego 2010) z delikatnym opóźnieniem, bo około godziny 19 (koncert „ruszył” o 18.30), ale na szczęście zdążyłam jeszcze zobaczyć i usłyszeć warszawiaków z Unquadium, którzy zagrali jako pierwsi. Muzyka, jaką tworzy wspomniany zespół, to – powiedzmy ogólnie – melodyjny death metal (chociaż wpływ innych gatunków również jest słyszalny), ale jako że sama szufladkowania nie lubię, może nie będę drążyć tematu gatunku. Dobra muzyka ma przede wszystkim spełniać funkcję movere, czyli ma poruszać (w każdym razie ja odbieram muzykę w takich kategoriach), nic tak bowiem nie wpływa bezpośrednio na emocje, jak właśnie szereg dźwięków stanowiących utwór muzyczny. I muzykom z Unquadium to movere właśnie się udaje. Read more »

Rebellion Tour 2010

lut
19

Jakiś czas temu wspominałam o imprezie pod szyldem Creative Act of Music Tour 2010. Czas zarezerwowany na koncerty z pewnością nie był czasem zmarnowanym, dostałam to, czegom chciała w postaci ożywczej porcji ciężkiej muzy, chociaż nie brakowało też pewnego zawodu, który był ściśle związany z występem Thy Disease – spodziewałam się pewnej maestrii z dodatkiem elektroniki, zdecydowanie zabrakło mi klawiszy, irytował mnie również guru-basista;) Ale poza tym małym zgrzytem ogólnie klub Madness opuściłam usatysfakcjonowana. Dość szczegółową relację z koncertu można sobie przeczytać tutaj.

A tymczasem zbliża się kolejna muzyczna eskapada w krainę nostalgii, mroku i zatracenia w otchłani dźwięków (miejmy nadzieję, że nie ostatnich;), jakie wydadzą z siebie bydgoska (bardzo zła;) Mala Herba, stołeczne Unquaduim i Dragon’s Eye, który udziela się w pewnym sensie również na literackiej niwie (zespół stworzył muzykę do komiksu Piotra Zwierzchowskiego „Świat kropli” wyd. Labirynt Boox), Vedonist, któremu trash/death metal jest chlebem powszednim, nieco łagodniejszy Darzamat z KATowic oraz gwiazda wieczoru – warszawski/e/a;) Hate. Wszystko to za sprawą muzycznego przedsięwzięcia sygnowanego jako Rebellion Tour 2010.

Dla mnie główny powód stawienia się 23.02.2010 we wrocławskim Madnessie to występ Darzamat, z którego twórczością spotkałam się już parę ładnych lat temu (album In the Flames of Black Art z 1997 roku). Dzisiejszy Darzamat odbiega nieco od klimatów z pierwszego albumu (zmiana żeńskiego wokalu zapewne miała w tym swój udział), chociaż to wciąż black metal, czyli jeden z ulubionych gatunków tutaj piszącej (tych gatunków jest jednak sporo;). Chętnie wysłucham również eksperymentów Mala Herba (przekonamy się, czy cito crescit ;) i Unquadium, bo przesłuchany dotychczas materiał wspomnianych kapel zrobił na mnie duże wrażenie. A jak zaprezentują się na scenie – obaczymy już w najbliższy wtorek.