Był sobie budynek…

7.15. Karta magnetyczna – przeciągam, przejście odblokowane – wchodzę. Windy… Dziś nie. Idę na klatkę schodową. 1 piętro… 2 piętro… 3 piętro… a po kilku chwilach 18-te piętro, 19-te piętro i… ufff 20-te piętro. Tam było biuro, w którym pracowałem. Taki poranny spacer zamiast gimnastyki ;-) No i ten zapierający dech w piersiach – jak na tamte czasy – widok. 8-10 godzin dziennie patrzyłem z góry na wydawać by się mogło leniwe miasto. I ten spokój, który mnie ogarniał, gdy patrzyłem sobie tak na wszystkich z góry ;-) Przed wyjściem z pracy sprawdzałem gdzie są zakorkowane ulice, aby przyspieszyć powrót do domu. Co to za budynek? Ten, którego już nie ma…poltegor

poltegor2


Co teraz czytasz?