Był sobie budynek…
7.15. Karta magnetyczna – przeciągam, przejście odblokowane – wchodzę. Windy… Dziś nie. Idę na klatkę schodową. 1 piętro… 2 piętro… 3 piętro… a po kilku chwilach 18-te piętro, 19-te piętro i… ufff 20-te piętro. Tam było biuro, w którym pracowałem. Taki poranny spacer zamiast gimnastyki
No i ten zapierający dech w piersiach – jak na tamte czasy – widok. 8-10 godzin dziennie patrzyłem z góry na wydawać by się mogło leniwe miasto. I ten spokój, który mnie ogarniał, gdy patrzyłem sobie tak na wszystkich z góry
Przed wyjściem z pracy sprawdzałem gdzie są zakorkowane ulice, aby przyspieszyć powrót do domu. Co to za budynek? Ten, którego już nie ma…
Co teraz czytasz?
Właśnie sobie czytasz “Był sobie budynek…,” na blogu Nocne granie
- Napisane zostało:
- 11.9.09 / 8pm
- Kategoria:
- Podglądnięte
- Tagi:
- wrocław

Bez komentarza
Leć do formularza | comments rss [?] | trackback uri [?]